Przewiń do treści

Amplituner RADMOR 5102 Quasi Quadro

Jeśli ktoś lubił amplitunery do złudzenia przypominające wojskowe radiostacje, odbiornik radiowy RADMOR 5102 spełniał tego typu wymagania wzornicze. Takie skojarzenie jest nieprzypadkowe, gdyż gdyńskie zakłady produkcyjne Radmor były głównie ukierunkowane na produkcję wojskowej aparatury radiolokacyjnej oraz nadawczo – odbiorczej, a produkcja cywilna stanowiła niewielką część całości asortymentu. Na początku lat osiemdziesiątych Radmor 5102 był sprzętem szczególnie poszukiwanym, gdyż oferta polskiego przemysłu elektronicznego była bardzo uboga i mało atrakcyjna. Ciężko było również dostać coś, co grałoby lepiej niż przeciętne amplitunery lub wzmacniacze. Toteż posiadacz Radmora miał się czym pochwalić. Czy rzeczywiście posiadanie tego sprzętu było powodem do dumy? Obejrzyjmy zatem sprzęt z bliska, aby się przekonać, jak jest naprawdę.

radmorphoto1ok

Parametry techniczne

 

Ogólne

  • Zasilanie                                     220V, 50 Hz
  • Pobór mocy                                130 VA
  • Wymiary                                     524 x 330 x 137 mm
  • Waga                                           10,5 kg

FM – UKF (65,5 – 73 MHz)

  • Czułość użytkowa:                                                         stereo – 35 µV              mono – 2  µV
  • Próg ograniczenia                                                          2 µV
  • Selektancja                                                                     50 dB
  • Pasmo przenoszenia (mono, stereo)                             40 – 15 000 Hz
  • Zniekształcenia nieliniowe:                                          stereo – 0,7 %               mono – 0,3 %
  • Tłumienie sygnałów lustrzanych                                 60 dB
  • Tłumienie przesłuchu stereofonicznego                     30 dB
  • Odstęp od szumów                                                        60 dB
  • Rodzaj odbioru                                                               mono, stereo, quasi quadro
  • Antena dipolowa                                                           300 Ω

AM – fale długie (165 – 285 kHz)

  • Czułość użytkowa                                                         z anteny ferrytowej – 2 mV/m              z anteny zewnętrznej – 80 µV
  • Selektancja                                                                    40 dB
  • Pasmo przenoszenia                                                     100 – 3 000 Hz
  • Zniekształcenie nieliniowe                                          6 %
  • Tłumienie sygnałów lustrzanych                                55 dB
  • Rodzaj odbioru                                                              mono
  • Antena wewnętrzna                                                     ferrytowa
  • Antena zewnętrzna                                                      długość z doprowadzeniami 10 – 15 m

Wzmacniacz m. cz.

  • Napięcie sygnału sterującego na wejściu                  magnetofonu – 300 mV                          gramofonu – 3 mV
  • Sygnał na wyjściu magnetofonowym                        0,1 mV/kΩ
  • Pasmo przenoszenia mocy                                          20 – 30 000 Hz
  • Zniekształcenia                                                            0,3 %
  • Zakres regulacji barwy dźwięku                                 ± 12 dB
  • Moc znamionowa                                                         głośniki 2 x 4 Ω (przód) 2 x 25 W           głośniki 2 x 4 Ω (tył) 2 x 15 W
  • słuchawki stereofoniczne                                            400 Ω
  • 2 x 75 mW
  • Nierównomierność wzmocnienia kanałów                4dB
  • Współpraca z magnetofonem, gramofonem magneto i piezoelektrycznym

Design i ergonomia

Jak już wcześniej wspomniałem, Radmor 5102 trochę przypomina wojskową radiostację ze względu na dużą liczbę przełączników, pokręteł, a także wskaźników wychyłowych i elementów manipulacyjnych. Projektantom wzornictwa trzeba przyznać jedno: doskonale potrafili zrównoważyć wzorniczo masywną bryłę radioodbiornika i nadać lekkość dość dużym jej gabarytom.

Centralny punkt płyty czołowej stanowi czerwona dioda LED, sygnalizująca emisję stereo. Umieszczony pod nią przełącznik źródeł dźwięku dawał optyczny podział płyty czołowej na dwie funkcjonalne części urządzenia: tuner i wzmacniacz mocy. Radmor 5102 był produkowany w kolorze srebrnym oraz brązowym, który pod wpływem czasu (a także promieni słonecznych) nabierał barwy złotawo – miedzianej, co dodawało sprzętowi szlachetnego wyglądu.

radmorphoto3ok

Z obydwoma kolorami płyty czołowej doskonale komponowały się wychyłowe wskaźniki o niebieskich szybkach, których Radmor 5102 miał aż pięć. Dwa wskaźniki po lewej stronie informowały o poziomie sygnału wyjściowego wzmacniacza mocy, natomiast trzy wskaźniki po prawej stronie, to wskaźniki bloku tunera. Ponieważ w Radmorze 5102 zrezygnowano z tradycyjnej skali radiowej, jeden ze wskaźników informował o częstotliwości. Dwa pozostałe wskazywały poziom sygnału danej stacji radiowej oraz tzw. zero detektora, czyli precyzyjne dostrojenie FM. Pod wskaźnikami tunera znajdujemy blok programatora pozwalający na zapisanie ustawień ośmiu stacji radiowych AM lub FM, przełączanych przełącznikami sensorowymi, które były wtedy wielką nowością. Podświetlenie sensorów zrealizowano na punktowych LED-ach w kolorze zielonym dla modelu o srebrnej płycie czołowej. Dla modelu brązowego przewidziano czerwony kolor podświetlenia sensorów, choć występowały również wyjątki w tej kwestii. Obok programatora znajdujemy jeszcze przyciski ARC (automatyczna regulacja częstotliwości) oraz wyłącznik wyciszania, który zapewniał odcinanie nieprzyjemnego szumu podczas przestrajania na inną stację.

Sekcja manipulatorów wzmacniacza mocy była również bardzo przejrzysta, a jej obsługa dzięki czytelnym napisom stawała się bardzo łatwa. Radmor 5102 był odbiornikiem Quasi Quadro, czyli odbiornikiem pseudokwadrofonicznym, więc posiadał regulację balansu między głośnikami tylnymi a przednimi oraz balans lewo – prawo. Ostatnim elementem sekcji wzmacniacza mocy była regulacja głośności sterowana dużym pokrętłem, zintegrowanym z sekcją zawierającą muting, czyli wyciszanie – 20 dB, a także filtr kontur. Trzeba zauważyć że wszystkie pokrętła i przełączniki miały pokrycie z toczonego aluminium. Całość płyty czołowej Radmora to szczotkowane aluminium.

Kilka wersji Radmora pierwszej generacji

Model 5102 nie był jedyną wersją tego amplitunera produkowanego w latach osiemdziesiątych. Pierwszym modelem był 5100, którego produkcję prowadzono od końca roku 1977 do roku 1979.

radmorphoto12ok

Jak widać na zdjęciu, model 5100 różnił się od ogólnie znanego modelu 5102 kilkoma szczegółami. Pierwszy istotny szczegół to obudowa i płyta czołowa. W Radmorze 5102 obudowa składała się z trzech skręcanych śrubami paneli, z których dwa boczne stanowiły część płyty czołowej. W modelu 5100 drewniana obudowa była integralnym jednoczęściowym elementem. Zaś płyta czołowa zasłaniała całkowicie drewniane boki. Radmor 5100 różnił się nieco pod względem elementów funkcjonalnych, bowiem posiadał funkcję mutingu – 12 dB, a nie – 20 dB jak to miało miejsce w modelach 5102 oraz 5102 T i TE. Ponadto Radmor 5100 był pozbawiony funkcji „kontur”. Gałki potencjometrów miały nieco inne kształty niż w późniejszych modelach Radmorów pierwszej generacji. Sensory sekcji programatora również były inaczej wykonane. Kontakty stanowiły dwie półkoliste blaszki w zielonych przezroczystych obudowach. Podświetlenie stanowiły miniaturowe żarówki, gdyż diody LED były jeszcze wtedy dość drogimi elementami optoelektronicznymi i zastosowano je dopiero w modelach 5102 oraz 5102 T i TE.

Radmor 5102 miał również swoich następców pierwszej generacji, czyli modele 5102 T i 5102 TE, które wyglądały identycznie, choć różniły się jednym elementem funkcjonalnym. Przyjrzyjmy zatem się modelowi 5102 T i TE.

radmorphoto6ok

Modele 5102 T i TE nie były już tak imponujące pod względem wizualnym, jak 5100 i 5102. Zrezygnowano bowiem z wielu elementów, które (w ocenie producenta) były mało nowoczesne i niemodne. Radmor 5102 T został pozbawiony wskaźników oddawanej mocy wyjściowej. Prawdę mówiąc ciężko było wywnioskować, co tak naprawdę pokazywały wskaźniki oddawanej mocy, ponieważ żaden z nich nie był wyskalowany w decybelach, ani w watach. Pomimo tego mankamentu miały swój urok. W modelu 5102 T i TE zmieniono także wskaźniki sekcji tunera. „Zero detektora” i poziom sygnału stacji wskazywały linijki diodowe, które przy jedynym pozostawionym wskaźniku wychyłowym wyglądały dość dziwnie. Same wskaźniki też miały inny wygląd niż w poprzednich modelach. Powód? Ze względow ekonomicznych zaprzestano importu wskaźników z niebieskimi szybkami (prod. Varia), a w Radmorach instalowano krajowe „wycieraczki”, które już nie wyglądały tak atrakcyjnie. Pokrętła regulacyjne programatora stacji również zostały nieco „zubożone”. Aluminiowe, profilowane nakładki zostały zastąpione dość ordynarnymi pokrętełkami z tworzywa sztucznego. Jedyna modyfikacja jaka przemawiała na korzyść tego sprzętu, to gniazdo przyłączeniowe dla korektora graficznego, występujące tylko w modelu 5102 TE.

Brzmienie

Cała pierwsza generacja Radmorów była znana z tego, że potrafiła zmusić do współpracy najbardziej oporne kolumny głośnikowe i całe mieszkanie zamienić w podskakujące od basu pudło. Przy mocy wyjściowej 2 x 25 W oddawanej do kolumn np. Altus 120 A, bas dosłownie wyciskał oddech z płuc, a sąsiedzi dzwonili po milicję. Radmor 5102 miał potężną podstawę basową, choć końcówki mocy były zasilane zasilaczem, w którym główne kondensatory filtrujące miały pojemności zaledwie 1000 μF. Działo się tak zapewne dzięki sekcji regulacji barwy dźwięku, w której filtr „kontur” dawał prawie 10 dB podbicie dla 60 Hz i 10 kHz. Wrażenia odsłuchowe sugerują również, że amplitudowa charakterystyka podbicia niekoniecznie spadała zgodnie ze wzrostem wzmocnienia, jak to powinno mieć miejsce. Dla dużych poziomów głośności „kontur” dawał nieco wyższe podbicie, niż być powinno. Zatem przy nieostrożnym obchodzeniu się z pokrętłami regulacji barwy dźwięku, słuchanie mogło źle się skończyć. Regulacja tonów niskich i wysokich dawała zakres ± 12 dB, co w połączeniu z wysoko działającym „konturem” powodowało zniekształcenia i przesterowania toru fonicznego przy wysokich dużych wzmocnieniach. Taki sygnał łatwo doprowadzał do przesterowania końcówkę mocy, która często paliła tranzystory, zanim zadziałały bezpieczniki mocy. Dopasowane impedancyjnie kolumny również były narażone na uszkodzenia. Trzeba bowiem wiedzieć, że Radmory pierwszej generacji miały znamionową impedancję obciążenia nie 8 lecz 4 Ω. We wczesnych latach osiemdziesiątych zaprzestano produkcji kolumn 4 Ω, więc zdecydowana większość fonoamatorów używała kolumn 8 Ω. Podłączenie kolumn 8 Ω do Radmora skutkowało spadkiem mocy wyjściowej, ale obniżało zniekształcenia.

Jeśli chodzi o górę pasma mogło się wydawać, że Radmor doskonale sobie radzi z wysokimi częstotliwościami. Wydawało się tak, ponieważ filtr „kontur” znacząco eksponował górę pasma. Jednak po odsłuchaniu płyt bogatych w brzmienia perkusyjne można zauważyć, że góra pasma jest nieco „dziurawa”. W części pasma od 4 do 8 kHz występowały podbicia i zapaści charakterystyki. Po wyłączeniu filtrów i regulacji barwy dźwięku, brzmienie bardziej się wyrównuje, ale z kolei znacznie spadał poziom basu i najwyższej góry, co przy ówczesnych konstrukcjach głośnikowych było nie do przyjęcia. Odsłuch audycji radiowych również pozostawiał wiele do życzenia. Zastosowany w Radmorze scalony dekoder stereo UL1601 (prod. CEMI) był jednym z najgorzej dopracowanych i najgorzej brzmiących układów scalonych. A to w połączeniu z niezbyt dobrym torem korekcji uwypuklało wszelkie wady brzmieniowe transmisji radiowej FM stereo.

Układy korekcyjne Radmora miały jeszcze jeden poważny mankament. Niestety, wprowadzały znaczne szumy, co uwypuklało się przy słuchaniu utworów o dynamice piano lub pianissimo.

Panelowa konstrukcja Radmora

Zaglądamy do środka i…

radmorphoto7ok

…no właśnie. Patrząc na zawartość obudowy Radmora można śmiało stwierdzić, że chyba projektanci tego sprzętu nie do końca wiedzieli, co robią. To, co widać gołym okiem, to tylko „wierzchołek góry lodowej”. Bowiem pod czterema płytkami bloku tunera znajduje się przedwzmacniacz gramofonowy, położony pomiędzy dwiema końcówkami mocy. Odstąpiono tu od zasady separowania układów mocy i zasilających od układów wejściowych. Takie rozwiązanie powodowało wzajemne zakłócenia, gdyż jak widać na zdjęciu, żaden z paneli nie był ekranowany. Nie ekranowano nawet obwodu wejściowego tunera. Ponadto ciągnące się wokół całej obudowy wiązki kabli sygnałowych splecionych z zasilającymi, dawały kolejne okazje do wystąpienia zakłóceń i awarii. Również niezbyt szczęśliwym pomysłem było umieszczenie gniazd słuchawkowych przy bloku zasilania. Sam miałem okazję przekonać się, że w słuchawkach przy większej głośności słychać przydźwięk sieci. Nie był on zastraszająco duży, ale na tyle dokuczliwy, że przeszkadzał w słuchaniu cichych utworów.

QUASI QUADRO, czyli jak oszukać słuchacza.

Mogłoby się wydawać, że termin „quasi quadro” czyli „pseudokwadrofonia” oznacza nic innego, jak cztery głośniki podłączone równoległymi parami „lewy tył – lewy przód” i „prawy tył – prawy przód” do dwóch końcówek mocy. Otóż są to rzeczywiście cztery głośniki, ale podłączone nieco inaczej. Spójrzmy na schemat.

radmorphoto9ok

Pierwsza sekcja głośników czyli „przód” jest podłączona tradycyjnie. Każdy głośnik przedni ma bezpośredni sygnał z końcówki mocy. I nie ma w tym nic dziwnego. Ale zwróćmy uwagę, w jaki sposób zrealizowano odsłuch tylny i symulację kwadrofonii. Głośniki tylne nie stanowią lustrzanego odbicia przodu. Od wyjść tylnych odcięto masy układu i obie połączono skokowym rezystorem dużej mocy o wartości 10 Ω. Ten rezystor jest w rzeczywistości przełącznikiem balansu przód – tył, który znajduje się na płycie czołowej radioodbiornika. Co uzyskano przez taki sposób połączeń? Otóż wskutek odcięcia mas głośników tylnych i włączenia pomiędzy nie rezystora, powstało szeregowe połączenie tylnych głośników. To, co wydostaje się z głośników tylnych jest sygnałem różnicowym, ograniczonym mocowo do około 15 W. Taki sposób połączeń stosuje się w mostkowej pracy wzmacniaczy, lecz w tym przypadku jest inaczej, gdyż końcówki mocy nie pracują w mostku, a tylko jest pobierany sygnał z „plusów”. Efekt odsłuchowy jaki powstaje, można nazwać pseudokwardofonicznym, gdyż w połączeniu z głośnikami przednimi powstaje efekt fazowy, symulujący czterokanałowy dźwięk przestrzenny. Przełącznik balansu przód – tył, regulował głębokość tego efektu, zmieniając wartość prądu płynącego w głośnikach tylnych.

Zalety i wady Radmora 5102

Zalety

  • piękne wzornictwo
  • potężne brzmienie przy stosunkowo niedużej mocy
  • duża ilość elementów manipulacyjnych
  • przełączanie stacji radiowych zrealizowane na sensorach (eliminacja mechaniki)
  • współpraca z zewnętrznymi urządzeniami (gramofon, magnetofon lub inne źródło liniowe)
  • szeroki zakres regulacji barwy dźwięku
  • współpraca z dwiema parami słuchawek
  • panelowa konstrukcja wewnętrzna, ułatwiająca serwisowanie

 radmorphoto4ok

Wady

  •  dość mocno szumiące układy regulacji barwy dźwięku
  • stosunkowo wysokie zniekształcenia przy włączonym filtrze „kontur”
  • prymitywny efekt „quasi quadro”, wprowadzający zniekształcenia fazowe
  • duży pobór mocy z sieci
  • kiepsko brzmiące radio FM (miernej jakości dekoder stereo)
  • brak gniazda korektora graficznego w modelach 5100, 5102 i 5102 T
  • gniazda DIN utrudniające współpracę ze sprzętem zachodnim (konieczność wykonywania przejściówek)
  • słabej jakości przełączniki obrotowe (niska trwałość styków)

radmorphoto8ok

Podsumowanie

Amplituner Radmor 5102 to było coś, co każdy ówczesny fonoamator chciał mieć. Przy rynkowych kłopotach z zaopatrzeniem w sprzęt audio wysokiej klasy, nie było zbyt dużego wyboru, dlatego Radmor stał się synonimem wysokiej jakości i dobrego brzmienia, choć ta opinia była niesłuszna.

Opinia na temat “Amplituner RADMOR 5102 Quasi Quadro

  1. Kiti says:

    Podoba mi się amplituner Radmor pod względem wzornictwa, a jego nazwa brzmi prawie jak męskie imię słowiańskie 🙂

    Podświetlane wskaźniki dodają uroku; ja takiego cacka nie miałam 🙂

Dodaj komentarz