Przewiń do treści

„Niech moc będzie z tobą”, czyli legenda wzmacniacza Fonica WS-503

Własna wieża hi-fi… Który fan muzyki w latach osiemdziesiątych nie chciał posiadać czegoś takiego? Tyle, że dostępność w miarę dobrego sprzętu audio była dość mocno ograniczona. A przecież żadna wieża nie mogłaby istnieć bez urządzenia do zatruwania życia sąsiadom w bloku z wielkiej płyty, jakim to urządzeniem był stereofoniczny wzmacniacz.

Jednym z takich wymarzonych cudów techniki był wzmacniacz WS-503 produkcji ŁZR Fonica. Masywna konstrukcja, płyta czołowa ze szczotkowanego aluminium, wielkie pokrętła i wystające dźwigienki przełączników, mogły do złudzenia przypominać wzmacniacze serii SA firmy Pioneer. Przyjrzyjmy się zatem bliżej temu sprzętowi.

ws 503 fot 1

Parametry techniczne

Oto mały przegląd „osiągów” wzmacniacza WS-503:

  • moc wyjściowa – 2 x 45 W
  • impedancja obciążenia – 8 Ω
  • pasmo przenoszenia – 30 – 40000 Hz
  • zniekształcenia harmoniczne – < 0,3 %
  • tłumienie przesłuchu między kanałami – > 40 dB

znamionowe napięcia wejściowe:

  • dla gramofonu z przetwornikiem magnetycznym – 3 ± 0,45 mV
  • dla pozostałych wejść – 200 ± 30 mV

napięcie wyjściowe magnetofon – zapis – 0,5 – 1,5 mV/kΩ

regulacja barwy dźwięku

  • dla 100 Hz ± 12 dB
  • dla 10 kHz ± 12 dB

Filtry

  • dolnoprzepustowy 8 kHz – tłumienie 3dB
  • górnoprzepustowy 70 Hz – tłumienie 3 dB

kontur – + 8dB dla 100 Hz i 10 kHz

moc wyjściowa dla gniazda słuchawkowego – 10 – 50 mW / 8 – 2000 Ω

pobór mocy z sieci zasilającej – 190 VA

masa sprzętu – 15 kg

Jak widać z parametrów technicznych, wzmacniacz ten miał stosunkowo dużą moc wyjściową, jak na wzmacniacze z początku lat osiemdziesiątych. Czterdziestopięciowatowe końcówki mocy zrealizowane na tranzystorach KD503 (prod. Tesla) w stopniu końcowym, a także na komplementarnych parach tranzystorów BD 139 – BD 140, zapewniały dużą dynamikę dźwięku przy minimalnych zniekształceniach. Napięcia dla końcówki mocy były podawane z dość wydajnego zasilacza symetrycznego z kondensatorami o pojemności 4700 μF. Moce wyjściowe wzmacniaczy z tamtego okresu na ogół rzadko przekraczały 25 W na kanał, więc wzmacniacz WS-503 był dużym rarytasem zarówno pod względem mocy, jak i funkcjonalności. Filtr „kontur” zastosowany w tym sprzęcie zasługiwał na szczególną uwagę. Bowiem działanie tego układu nie drażniło uszu tak, jak miało to miejsce w przypadku innych wzmacniaczy lub amplitunerów np. w radioodbiorniku Radmor 5102, gdzie przy małym natężeniu dźwięku słychać było jedynie syk wysokich tonów i potężny łomot niskiego basu. We wzmacniaczu WS-503 filtr kontur wprowadzał bardzo ładne wyrównanie pasma, lecz nie eksponował w wybitny sposób dolnego i górnego jego krańca, mimo wzmocnienia dla 100 Hz i 10 kHz równego +8dB. Oczywiście wraz ze zwiększaniem głośności zmiany wprowadzane przez filtr były coraz mniejsze, co jest zgodne z krzywymi izofonicznymi.

Porażką były niestety filtry 8 kHz i 70 Hz, oznaczone jako antyszumowy i antywibracyjny. Pierwszy z nich miał redukować szumy pochodzące ze starych taśm i z audycji radiowych nadawanych ze słabym sygnałem. Włączenie tego układu dawało w efekcie znaczne przycięcie pasma powyżej 8 kHz, co w przypadku muzyki w jakości hi-fi było nie do przyjęcia. Filtr 70 Hz miał blokować składowe o częstotliwościach tzw. rumblingu, czyli wibracji mechanizmów gramofonowych, a także zabezpieczać przeciw sprzężeniom akustycznym (choć rzadko one występowały) pomiędzy główką gramofonu i głośnikami na częstotliwościach poniżej 70 Hz. Jednak słuchanie z włączonym filtrem 70 Hz nie było satysfakcjonujące, gdyż poziom całej podstawy basowej w materiale muzycznym był znacznie obniżany. Według danych technicznych był to tylko 3 dB spadek składowych poniżej 70 Hz; wrażenia przy odsłuchu wskazywały jednak na większy ubytek dolnego pasma.

Płynna regulacja barwy dźwięku pozwalała na szeroki zakres zmian. Korekcja przy częstotliwościach 100 Hz i 10 kHz wynosiła ± 12 dB, co mogło bardzo pomóc w wyrównaniu charakterystyki pomieszczenia. Ciekawym elementem był przełącznik odcinający regulatory barwy dźwięku. Wzmacniacz w charakterystyce liniowej nadawałby się do pracy z zewnętrznym equalizerem, lecz konstruktorzy nie wyposażyli sprzętu w osobne gniazdo korektora, pozwalające włączyć go pomiędzy stopień mocy a przedwzmacniacz.

Ogólne własności eksploatacyjne

 

ws 503 foto panel przedni mniejszy

 

Już na pierwszy rzut oka widać, ze WS-503 jest bardzo funkcjonalnym wzmacniaczem. Ilość przełączników, elementów regulacyjnych oraz gniazd przyłączeniowych, stawia ten sprzęt w czołówce urządzeń hi-fi. Przedni panel oferuje nam przełączniki źródeł sygnału:

  • tuner
  • gramofon
  • wejście uniwersalne
  • magnetofon 1
  • magnetofon 2

Dwa gniazda magnetofonowe pozwalały również na kopiowanie taśm z magnetofonu pierwszego na drugi i odwrotnie, co wprowadzało znaczny komfort wynikający z braku konieczności wykonywania jakichkolwiek przełączeń przewodów. Przesyłanie sygnałów na magnetofony było realizowane tylko jednym przełącznikiem, który umożliwiał również rejestrację nagrań np. z gramofonu lub radia na obu magnetofonach jednocześnie. Przełącznik ten umożliwiał również tzw. monitoring. W przypadku magnetofonów posiadających trzy głowice, wystarczyło podczas nagrania z dowolnego źródła ustawić przełącznik w pozycji Magn. 1 lub Magn. 2, aby uzyskać odsłuch „po taśmie”. Ciekawostką była również regulacja głośności. W pierwszych wersjach wzmacniacza WS-503 zastosowano potencjometr ALPS o dość niestandardowej rezystancji oraz charakterystyce, a mianowicie 50 kΩ A, czyli potencjometr liniowy (w przeważającej większości wzmacniaczy był to potencjometr 47 kΩ B, czyli logarytmiczny). Regulacja odbywała się bardzo krótkimi skokami, co było zrealizowane przy pomocy trybiku na osi potencjometru i kulki na sprężynce.

ws 503 foto panel tylny mniejszy

Zajrzyjmy na tylny panel. Od razu można dostrzec pewną cechę, która jest atutem tego wzmacniacza. Zarówno gniazda zasilające jak i głośnikowe, są znacznie oddalone od sekcji gniazd wejściowych, co bardzo poprawia odstęp od zakłóceń emitowanych przez zasilanie lub przewody głośnikowe, które na ogół nie były ekranowane. W przeważającej liczbie wzmacniaczy hi-fi produkowanych wtedy w Polsce stawiano nacisk na zmniejszenie rozmiarów sprzętu, co niestety pociągało z sobą konieczność zgrupowania układów wzmacniacza w obudowie o małej objętości. W przypadku wzmacniacza WS-503 ten problem nie występuje.

Gniazda wejściowe wzmacniacza to pięciostykowe gniazda DIN. Był to dość uciążliwy element układu wejściowego wzmacniacza. Sygnały były przesyłane kablem czterożyłowym o wspólnym ekranie. Miało to wpływ na separację kanałów, gdyż w odróżnieniu od połączeń Cinch (RCA) gdzie każda żyła ma swój ekran, połączenie DIN miało mniejszą odporność na wzajemne zakłócenia kanałów. Gniazda DIN nastręczały również trudności przy podłączaniu sprzętu produkcji zachodniej, wyposażonego w gniazda Cinch. Pomijając konieczność wykonania przejściówki DIN – Cinch, trzeba było dokonywać niewielkich przeróbek. Aby wzmacniacz miał zgodność poziomów do zapisu, należało zlikwidować tłumiki oporowe w torach wyjściowych (zapis), a także dokonać unifikacji czułości wejść poprzez dopasowanie rezystorów w dzielnikach wejściowych.

Gniazda głośnikowe również stwarzały pewne problemy. Standardowa wtyczka głośnikowa (styk płaski i styk okrągły) nie pozwalała na podłączanie przewodów o dużej średnicy. Praktycznie było niemożliwe podłączenie kabli głośnikowych grubszych niż 2 x 1 mm², ponieważ grubsze po prostu nie mieściły się we wtyku.

Ważnym elementem funkcjonalnym było drugie gniazdo słuchawkowe „kostka” zainstalowane pod gniazdami głośnikowymi. Takie rozwiązanie pozwalało na połączenie ze słuchawkami za pomocą przedłużacza, ukrytego np. za meblami, i eliminowało konieczność prowadzenia przewodów przez środek pomieszczenia, jak miałoby to miejsce w przypadku podłączenia słuchawek do gniazda TRS Jack na przednim panelu.

Zwróćmy też uwagę na sieciowe gniazda zasilające. Wzmacniacz WS-503 oferował trzy gniazda, z czego jedno było odłączane. Na panelu tylnym umieszczono również styk uziemiający, który miał dwie funkcje. Mógł bowiem służyć jako uziemienie urządzenia (gdyby zaszła tak potrzeba) lub jako przyłącze do chassis gramofonu, jeśli takowy nie miał połączenia ekranu z masą.

ws 503 fragment schematu mniejszy

Wady i zalety wzmacniacza WS-503

Jak każdy sprzęt, wzmacniacz WS-503 miał swoje atuty, ale również mankamenty. Oto krótkie zestawienie cech tego sprzętu:

Zalety

  • szerokie pasmo przenoszenia
  • dość duża moc wyjściowa
  • pełne, masywne brzmienie
  • duża liczba elementów manipulacyjnych (pokrętła, przełączniki)
  • możliwość współpracy z dwiema parami zestawów głośnikowych
  • możliwość współpracy z dwoma magnetofonami
  • szeroki zakres regulacji barwy dźwięku
  • interesujące wzornictwo

Wady

  • gniazda DIN utrudniające współpracę ze sprzętem wyposażonym w gniazda innego standardu
  • nadmiernie szumiący przedwzmacniacz RIAA
  • listki przełączników obrotowych i hebelkowych o stosunkowo niskiej trwałości
  • filtry 70 Hz i 8 kHz nie do końca spełniające swoje zadanie
  • brak zacisków głośnikowych
  • brak gniazda equalizera
  • brak możliwości podłączenia kolumn o impedancji 4 Ω

Podsumowanie

Pomimo kilku mankamentów wzmacniacz WS-503 uważam za jeden z najbardziej udanych wzmacniaczy z początku lat osiemdziesiątych. Myślę, że przy ówczesnych możliwościach produkcyjnych był to sprzęt, który świetnie się sprawował w zestawach elektroakustycznych. Dowodem tego może być fakt, że był produkowany w dużych ilościach na eksport pod takimi znakami firmowymi jak Thomson, Continental Edison, czy Emerson. Uważam też, że ten sprzęt mógłby doczekać się reedycji z takim samym wzornictwem, lecz z elektroniką we współczesnej technologii. Stałby się wówczas niemałą gratką dla miłośników stylowego sprzętu z lat osiemdziesiątych.

Dodaj komentarz